Gazetka Parafialna

Ucieszyć się dniem

Minęła kolejna rocznica zamachu terrorystycznego na World Trade Center. Media przypominały tamte wydażenia. Ukazał się także wywiad z mężczyzną, który w ostatniej chwili musiał odwołać rezerwację i nie wsiadł do samolotu. Tego, który potem uderzył w drugą z bliźniaczych wież. Powiedział: “Od tej chwili każdy dzień mojego życia traktuję jako dar, jako wielki niczym niezasłużony dar”.

            Dr Robert Emmons, wykładowca Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis, wiele lat swojego życia poświęcił badaniu postawy wdzięczności. W swych pracach dowodzi, że zwiększa ona o jedną czwartą poczucie szczęścia, wpływa na lepszy sen, obniża stres i wzmacnia system odpornościowy. Wdzięczność pomaga również w budowaniu trwalszych relacji z innymi. Więcej, umacnia serdeczną więź z Bogiem. Tak twierdzą psychologowie.

            Postawy wdzięczności zabrakło niektórym bohaterom Jezusowej przypowieści, tym, którzy z wyrzutami przyszli do właściciela winnicy: “Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którześmy znosili ciężar dnia i spiekoty” (Mt 20,12). Zgorzknienie i zazdrość skutecznie wyrugowały radość z otrzymania należnej im sprawiedliwej zapłaty.

Mężczyzna, który szczęśliwie odwołał rezerwację na feralny lot 11 września 2001 roku, dodaje: “Od chwili zamachu mija kilkanaście lat, a ja każdy dzień witam z ogromną wdzięcznością w sercu”.

Poza Kościołem

Wbrew przekonaniom niektórych Kościół niezwykle rzadko formułuje dogmaty. Ostatni z nich ogłosił Pius XII niemal siedemdziesiąt lat temu. Dotyczył prawdy o wniebowzięciu Maryji, prawdy obecnej w przekonaniach chrześcijan już od pierwszych wieków. Analogicznie rzecz miała się z dogmatem ogłoszonym na soborze we Florencji w 1442 roku. Brzmi on: poza Kościołem nie ma zbawienia. Po raz pierwszy zasadę tę sformułował w połowie III stulecia św. Cyprian, biskup Kartaginy. Oznacza ona tyle, że każdy, kto będzie zbawiony – chrześcijanin, muzłumanin, buddysta czy ateista – będzie zbawiony przez pośrednictwo Kościoła, który z woli Chrystusa stał się sakramentem zbawienia.

            Jezusowa przypowieść o królu, który na ucztę zaprosił absolutnie wszystkich, rodzi pewną trudność intelektualną. Skoro biesiadnicy przyszli na salę weselną z “rozstajnych dróg”, jakże król może się dziwić, że nie mają stroju weselnego? Co więcej, taki przygodny weselnik jest za to surowo ukarany: “Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zawnatrz, w ciemności!” (Mt 22,13). Wielu egzegetów, wyjaśniając tę trudność, odwołuje się do zwyczaju ponoć dobrze znanego w starożytności. Urządzający przyjęcie miał wręczać w bramie pałacu stroje zaproszonym gościom. A skoro tak, oznacza to, że Jezusowy bohater nie wszedł na salę tak jak wszyscy, by móc otrzymać strój weselny. Chciał dostać się do wnętrza na własny sposób. Właśnie dlatego nie zagrzał długo miejsca w rozświetlonej sali balowej, lecz został wyrzucony w ciemności.

            Ta między innymi przypowieść, odczytana alegorycznie, stoi u podstaw dogmatycznej zasady: poza Kościołem nie ma zbawienia. Bo tylko przez bramę Kościoła można wejść do pałacu zbawienia.

By nie żałować

            Czego ludzie najbardziej żałują tuż przed śmiercią? Takie pytanie postawiła sobie australijska pielęgniarka, która wiele lat spędziła z osobami świadomymi tego, że za kilka dni lub tygodni ich życie dobiegnie końca. Właściwie nie sobie, lecz swoim pacjentom. Bronni Ware jest autorką książki zatytułowanej “The Top Five Regrets of the Dying”. Powstała ona w oparciu o rozmowy z odchodzącymi z tego świata. Oto wynik owych rozmów – pięć najczęściej powtarzających się odpowiedzi: “ Żałuję, że nie miałem więcej odwagi żyć życiem prawdziwym dla mnie, a nie życiem, którego oczekiwali ode mnie inni. Żałuję, że pracowałem tak ciężko. Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać swoich uczuć. Żałuję, że nie pozostawałem w kontakcie ze swoimi przyjaciółmi. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszy”. To ostatnie stwierdzenie naprowadza na myśl, iż szczęście jest kwestią wyboru.             “Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” (Łk 21,36) – wzywa Jezus. Co zrobić, by stanąć szczęśliwym przed Synem Człowieczym i nie żałować ziemskiego życia? Podpowiadał nam Jan Paweł II: “Czuwam to znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężając je w sobie”. Innymi słowy – czyste sumienie przynosi szczęście na ziemi i staje się kluczem do bram niebieskich.
( Felietony zostały zaczepnietę z książki ks. M. Rosika pt. „Jezus Galilejczyk. Lew z polkolenia Judy”)

Do pobrania pełna treść gazetki w formie plioku PDF

Zobacz też Ogłoszenia Parafialne >>