Gazetka Parafialna

Pełnia człowieczeństwa, czyli świętość

„Taki duży, taki mały może świętym być, taki gruby, taki chudy może świętym być, taki ja i taki ty, może świętym być” […].

Właściwie każdy może być święty. Może. Tylko czy chce?


Często świętość kojarzy się raczej z czymś, czego należałoby się wstydzić. Ze świętoszkowatością, z dewocją, z jakimś oderwaniem od świata, z byciem „niedzisiejszym”. Niektórych świętość przeraża, odstrasza, jakby miała być dla „nadludzi”. Kojarzona jest z cudami, z umartwieniami ponad ludzkie siły, z dokonywaniem wielkich dzieł i z mocami nie z tego świata. Wtedy pojawia się myśl: to nie dla mnie! Ja jestem normalnym człowiekiem. […]

 

Dobrze, że Jan Paweł II podczas swego pontyfikatu tylu ludzi ogłosił świętymi i błogosławionymi. Tak ich wielu, że – jak niektórzy uważają – nie mieszczą się na ołtarzach. Może właśnie o to chodziło. Aby świętość sprowadzić z wysokich ołtarzy i postawić między nami, bo jeszcze niedawno święci żyli pośród nas. Jak się okazuje, świętości nie przeszkadzają tytuły profesorskie ani żadne godności. Można urodzić się na Podkarpaciu, w Korczynie i zostać świętym jak Józef Sebastian Pelczar. Można też być prostą wiejską dziewczyną i żyć zaledwie kilkanaście lat jak Karolina Kózka. Można być zwykłym proboszczem jak ks. Władysław Findysz, albo rektorem seminarium duchownego jak ks. Jan Balicki, albo ks. Roman Sitko. Można być księdzem zakonnym jak ks. Józef Kowalski albo osobą świecką jak Natalia Tułasiewicz czy Stanisław Starowieyski. Każdy może być święty, bo świętość nie jest przeznaczona tylko dla ludzi wielkich. A ci „wielcy” zostali święci, gdyż potrafili być „mali” jak Jan Paweł II – papież, „który pozostał człowiekiem” i umiał rozmawiać z każdym i dostrzec nawet tych „najmniejszych”. Świętość nie jest zaprzeczeniem tego, co ludzkie, nie jest czymś nadludzkim, ale jest pełnią człowieczeństwa. Być świętym to znaczy być w pełni człowiekiem, być w pełni sobą.

 

Świętość jest darem Boga, który doskonali ludzką naturę, który prowadzi człowieka po drogach wolności do osiągnięcia pełnego zrealizowania, spełnienia, do prawdziwego szczęścia. Świętość nie polega więc na dokonywaniu rzeczy niezwykłych, lecz na niezwykłym podejściu do rzeczy zwykłych i codziennych. Drogi świętości pokrywają się ze ścieżkami zwykłego życia: „Szukajcie świętości w codziennym życiu” – mówił Papież Polak w 1996 r., w homilii w Mariborze.

 

Poszukiwanie świętości to poszukiwanie ostatecznego przeznaczenia człowieka, to dążenie do realizacji maksimum tego, co człowiek w ogóle jest w stanie osiągnąć, czyli do absolutnej pełni szczęścia. Prawdziwa świętość jest piękna. Trudna, ale piękna. Realizacja świętości nigdy nie przychodzi lekko, bo wielkie rzeczy zawsze rodzą się w trudzie. Ale w życiu nie powinno chodzić o to, by było łatwo, ale o to by nie zagubić tego, co najważniejsze – szczęścia, aby nie zagubić siebie.

 

Może niełatwo być świętym, ale warto, bo jak napisał ks. Jan Twardowski, święci

 

nie mają i dlatego rozdają

tak słabi że przenoszą góry

potrafią żyć i nie dziwić się odchodzącym

potrafią umierać i nie odchodzić

i…

można o nich o wiele mądrzej pisać ale po co.


Ks. Marek Chorzępa